Pasakas.net

Pasakas

Poļu valoda

Kazimirs Lielais kūmās (Kazimierz Wielki kumem)

Teicējs: Janusz Kaminski

Samazināt teksta izmēru Palielināt teksta izmēru

CORAZ chłodniej i ciemniej, deszcz padał dzień cały, więc i drogi rozmiękły, wreszcie

słońce  zaszło  i  noc  nastała,  żadnym  nie  rozjaśniona  światłem.

Do małej ubogiej chaty, w końcu wioski, ktoś zapukał. Gospodarz

drzwi otworzył, a do izby wszedł żebrak, z kijem w ręku i workiem

płóciennym na plecach, mokry i zabłocony.

Niech będzie pochwalony!

Na wieki wieków.

Przenocujcie mię, gospodarzu, strudzony jestem bardzo, z drogi idę.

Kmieć pokiwał głową i westchnął.

Juści ostańcie, kiedy nie macie schronienia. Na dworze ciemno
i mokro; wygodnie wam tutaj nie będzie, bo chata mała, dzieci sied
mioro, a obok w drugiej izbie chora żona. Ale z serca was proszę:
czym chata bogata.

Podróżny musiał być bardzo zmęczony, bo zaraz usiadł i patrzał dokoła po ubogiej izbie. Wieśniak przyniósł mu chleba, miodu, mleka trochę, posłał świeżego siana i znów po coś wyszedł; ale za chwilę wrócił, niosąc małe dziecko na ręku.

Bóg mi dał ósme — rzekł pokazując je ubogiemu.
Dziad popatrzał na dziecko i rzekł do wieśniaka:

Ono wam przyniesie szczęście, zobaczycie. Zatrzymajcie się
ze chrztem jutro do południa, a przyślę wam chrzestnego ojca, bardzo
dobrego człowieka.

Kmieć zgodził się zaczekać. Zasiedli za stołem, obcy rozpytywał ciekawie o wszystko: co słychać we wsi, co ludziom dokucza, czego im brak najbardziej, jak można by zaradzić złemu.

Wreszcie spać się pokładli.

Nazajutrz ubogi wcześnie zniknął z chaty, ale kmieć do południa czekał na ojca chrzestnego. Aż tutaj od Krakowa jadą piękne kolasy i dworzanie na koniach, a wszyscy zatrzymują się przed biedną chatą. Wieśniak oczom nie wierzy; wtem z pierwszej karocy wysiada pan wspaniały, bogato ubrany, a zupełnie podobny do biedaka, którego wczoraj przyjął tak gościnnie. Był to sam król Kazimierz, zwany Królem Chłopów.

Podzieliłeś się wczoraj ze mną chlebem i chatą, ja ci dziś do
chrztu syna trzymać będę; siadaj z dzieckiem do pojazdu.

Chłop nie wiedział, co z sobą robić: i nie śmiał, i szczęśliwy był okrutnie, i nie umiał dziękować tak dobremu panu.

Król posadził go obok siebie i pojechali do kościoła.

Ale nie na tym koniec. Poznawszy potrzeby ludu, Kazimierz starał się im zaradzić, pomóc, osłonić go przed uciskiem, wymierzyć sprawiedliwość, dać ulgę w pracy a możność zarobku.

Bo rozumiał doskonale ten król chłopów, że kraj dopiero wtedy będzie bogaty, potężny, kiedy lud w nim będzie zamożny i szczęśliwy. Dlatego zwiedzał chaty w ubogim przebraniu; chciał własnymi oczyma widzieć dolę wieśniaka, poznać prawdę, aby wiedział, co robić.

Naturalnie, że nie zapomniał i o gościnnym kumie: chrzestnego syna wychował na księdza. Był to mąż bardzo uczony, nazywał się Kazimierz Trzaska.

CECYLIA NIEWIADOMSKA

  1. a
  2. b
  3. c
  4. d
  5. e
  6. f
  7. g
  8. h
  9. i
  10. j
  11. k
  12. l
  13. m
  14. n
  15. o
  16. p
  17. r
  18. s
  19. t
  20. u
  21. v
  22. z
  23. visas
 

Izmantošana nekomerciāliem mērķiem. Atsauce uz biedrību Ideju Forums obligāta.
e-pasts pasakas@pasakas.net 

Informācija grāmatu autoriem un tulkiem Mūsu draugi
Autortiesības © 2007 Biedrība Ideju Forums. Visas tiesības aizsargātas. Cube Systems – web dizains un izstrāde
  • Pasaku jaunumi
  • Pievienot Google